Zniszczone marzenie cz. 2

Na pewno każdy się spotyka z krytyką swojego konia, ale mnie to jakoś mocniej dotyka, bardziej się przejmuję. Doskonale było to widoczne w moim podejściu do Muchy i obiecałam sobie, że nie zrobię tego Rozkruszkowi.

Kiedyś nigdy nie śmiałam marzyć o takim koniu, a jak w końcu został mój to nie mogę się nim nacieszyć. Dla mnie jest cudowny, taki jak achał-tekiniec być powinien - wyraźny typ, szczupły, lekki, długi, kanciasty. A właśnie lekki... Jakoś bardzo ruszyły mnie słowa "brakuje mi u Rozkruszka pewnej dozy lekkości i suchości" z klawiatury osoby kojarzonej w światku AT (aby zachować pełną anonimowość, nie podam nawet kraju z jakiego osoba pochodzi). Niby tylko kilka słów, a spowodowały we mnie tyle smutku co kiedyś naśmiewanie się z Muchy. Chociaż oczywiście nie było to podobne.

Zadziwia mnie tylko jak nasze doświadczenia głęboko w nas siedzą i jak zwykłe słowa są w stanie coś odblokować. Tym bardziej powinniśmy uważać czy kogoś nie ranimy - i absolutnie nie mówię tu o sytuacji z Rozkruszkiem, a z Muchą, która była nakierowana na zranienie mnie.

Słowa o braku pewnej dozy lekkości i suchości bardzo we mnie siedziały i wielokrotnie przyglądałam się Rozkruszkowi, i analizowałam to. Uważnie słuchałam co mówią nasi goście - na szczęście nie trzeba było ich pytać, bo w zdecydowanej większości były to reakcje "to pełni bracia? przecież ten czarny taki delikatny/typowy tekiniec! zupełnie niepodobni!" Więc miałam swoją odpowiedź.

Niemniej jednak czasem to wraca i dalej patrzę i analizuję i nijak nie mogę dostrzec braku dozy lekkości i suchości. Dla mnie jest po prostu wspaniały.

A to zdjęcia Rozkruszka z czasu pisania tego wpisu, czyli styczeń 2024, 7,5 roku:

420086020_1956933871368990_4398000491465112842_n.jpg