I cyk patencik

Uważam, że większość patentów (pomijając te w oczywisty sposób krzywdzące) same w sobie złe nie są. Złe mogą być sposoby, pomysł i moment ich użycia. Aby nie przesadzić warto zastosować kilka zasad:

1. Przede wszystkim pokora. Ale taka prawdziwa, a nie "ja mam pokorę, ale tyle koni zrobiłam/zajeździłam, że wiem". Nie tym nie jest pokora. To, że coś robisz długo, nie znaczy, że robisz dobrze. Wiecie ile błędów ja popełniłam? Ale to materiał przynajmniej na osobny wpis. Gdybym nie miała pokory, to popełniałabym dalej te same. A tak to chociaż popełniam inne - mam nadzieję, mniejsze.

2. Pytanie filozofów - dlaczego? Zanim zastosujesz jakiś patent zastanów się dlaczego i co konkretnie chcesz nim osiągnąć. I odpowiedź "bo koń się nie słucha inaczej" nie jest tą właściwą.

3. Poprawnie go załóż - źle założony patent nic nie da, a może popsuć.

4. Dopasuj do konia - to, że "u wszystkich działało" i "zawsze tak robię" nie znaczy, że ten przypadek jest taki sam. Oczywiście warto spróbować z naszymi wypróbowanymi sposobami, ale trzeba mieć świadomość, że nie zawsze zadziałają. I mieć wyjście.