Dobrostan człowieka

W dyskusji publicznej coraz częściej słychać głosy dotyczące dobrostanu zwierząt. Bardzo mnie to cieszy i jest niezwykle ważne. Ale ten wpis chciałam poświęcić "dobrostanowi człowieka", bo mam wrażenie że bardzo często się o bliźnim zapomina. A jak chcemy uwrażliwić innych na krzywdę jednocześnie sami ją powodując?

 

Przeraża mnie ilość hejtu w internecie, tego jak "niby anonimowo" można rzucać oskarżenia. Przemoc psychiczna jest na porządku dziennym i... właściwie nikt z tym nic nie robi, a o swój dobrostan trzeba walczyć samemu. Jest jakieś ogólne przyzwolenie na taki stan rzeczy. Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo, a życie to w końcu łańcuch - tak brzmią słowa Williama Jamesa, XIX-wiecznego amerykańskiego filozofa i psychologa. Tymczasem wiele osób to słabe ogniwo jeszcze osłabia, jednocześnie się go nie pozbywając.

Co ciekawe od zawsze miałam siebie za osobę słabą - depresja szczególnie z taką słabością jest kojarzona. Tymczasem terapia uświadomiła mi, że miałam siłę poprosić o pomoc i walczyć o siebie. A w dalszym ciągu coś przekazać od siebie światu, a czasem - zawalczyć o innych, albo po prostu być dla nich wsparciem. To mała praca u podstaw, ale jestem z niej bardzo zadowolona. Godząc się na hejt osłabiamy tych, którzy nie mają siły walczyć. Tu niejako wszyscy jesteśmy winni.