Zimna codzienność

Zima 2022/2023 była trochę zimą "jak dawniej" - swoją drogą "Lody jak dawniej" bardzo lubię :). Nie ukrywajmy - najchętniej by się wtedy siedziało w ciepłym domu i nie wychodziło. Jednak przyzwyczaiłam się już do codziennego ogarniania zwierzaków i chociaż na chwilę trzeba opuścić strefę komfortu. Może wyściubienie nosa nie jest najprzyjemniejsze, ale nie musi być straszne.

Aby lepiej znosić takie warunki, to przede wszystkim warto zadbać o odpowiedni ubiór (co już nie raz pisałam). Niby "to tylko obrzadek", ale warto żeby też był dla nas komfortowy. Ciuchy i buty powinny być ciepłe, wygodne, nie krępujące ruchów. U nas bardzo się sprawdza podział ubrań na cywilne, jeździeckie i do pracy (na gospodarstwie). Do obrządku oczywiście chodzimy w tych do pracy na gospodarstwie. Jakkolwiek "burżujsko" to nie zabrzmi - warto kupić konkretne ubrania do tego celu, a nie "donaszać". Są odpowiednio wysokie (np. spodnie, koszulki), zakrywające (aby nerki czy gardło nie wystawały), a też wygodne do pracy. Odkąd odpowiednio sie ubieram spadła ilość zużywanych przeze mnie antybiotyków :).

W trakcie takiej zimy jedyne co robiliśmy codziennie to oczywiście karmiliśmy konie, dolewaliśmy im wody (spójrzcie jak zawiało kastry) i sprzątaliśmy wiatę. W najgorsze dni zamiast wideł do trocin używaliśmy kupozbieraka, bo kupki przymarzały. Co kilka dni wywóz siana, a w trakcie opadów odśnieżanie. Przy okazji na szybko wzbogaciliśmy się o pług do traktorka, który okazał się niezwykle potrzebnym zakupem i bardzo usprawnił nam obrządki.

Jedyne czego sobie wtedy życzyłam to podgrzewanego poidła - czekało wtedy na montaż. Najpierw musieliśmy podpiąć wodę i prąd (co się udało zrobić tuż przed zimą), a potem nie było już warunków na kopanie. Chociaż było mroźno, to widoki były piękne!