Kuć?

Sezon zbliża się wielkimi krokami. Jeśli nie trenowaliśmy przez zimę, a chcemy postartować bądź po prostu pojeździć dla frajdy, to warto pomyśleć o powrocie do treningów.

Bez kopyt nie ma dobrego konia. I tu wsadzam kija w mrowisko, bo będzie o tym czy kuć czy nie. Pomijam przypadki, w których kuć trzeba ze względu na uprawianą dyscyplinę sportu, np. reining, czy skoki. Zajmę się konkurencjami, w których podkowy nie są absolutnie potrzebne.

hoof-290304_1920.jpg

Zasadniczo jestem na stanowisku, że o ile się da, to nie kuć. Bo tak dla wygody człowieka to ta podkowa potrzebna nie jest - po co sobie życie utrudniać i męczyć się z przekuwaniem, wołać kowala (który często jest "dojazdowo" u nas) aby dobił podkowę. Pewien czas stałam w stajni, gdzie większość koni chodzących pod siodłem były kute. Moje dwa konie stanowiły wyjątek - chodziły bose. Z czego jeden to naprawdę kopytowa patologia - przekręcona kość w nodze, różnica między kopytami 4 cm na szerokość i 2 na wysokość. I tak sobie trenowałam na tym bosym koniu 3,5 roku. Z kowalem byliśmy umówieni, że miała dostać podkowy w przypadku wyjazdu na zawody. Natomiast drugi koń (małopolak ze sporym dolewem xx i oo, o dużo lepszych nogach, natomiast też nie ideał) miał zostać bosy.

Na zawody nie pojechaliśmy, więc nie mam okazji zweryfikować jakby się tam zachowały, natomiast zmieniłam stajnię w niedługim czasie (akurat była straszna gruda). Kon wysiadł z przyczepy poszedł po niej na padok, pozapoznawał się przez płot z nowymi końmi. Kilka dni później (jak gruda puściła) poszedł pod siodło. Nic się nie działo.

Nie zawsze jak większość tak robi, to to jest dobre i inaczej się nie da.

Ale jeśli już decydujemy się na kucie, to chociaż wiedzmy dlaczego. Ale nie, że "kopyta pękają", bo jak są przerośnięte (nawet niewiele) oraz kiepsko prowadzone to raczej pękać będą. Warto się zastanowić dlaczego pękają i to wyeliminować. Na słaby róg kopytowy może wpływać kiepskie żywienie i brak ruchu.

Są też rasy "predysponowane" do słabszych kopyt. Ale to też nie wyrok. Znam dwa aqh, które z powodzeniem sobie chodzą bose na fajnym poziomie, a i w teren pójdą.

Pozostaje jeszcze rozwiać "rozkułam mojego konia, a on biedak kuleje, więc muszę podkuć znowu". No nic dziwnego, że kuleje, bo jest nie przyzwyczajony. Trzeba mu dać czas i odpowiednie warunki. Nie ma nic od razu. Natomiast nie każdy ma taką możliwość (np. konie na handel) albo zwyczajnie chęci.

Warto jednak zdawać sobie sprawę, że aby mieć bosego i zdrowego konia trzeba nad tym trochę popracować - zapewnić mu ruch po różnych podłożach, dobre żywienie, dobrego kowala. No i niezbędna będzie cierpliwość, aby do takiego efektu dojść.