Chciwość zastąp wdzięcznością

Tytułowe słowa kiedyś usłyszałam na kazaniu i bardzo mi zapadły w pamięć. Widzę po sobie, że docenienie tego co się ma (nie tylko materialnie) daje dużo tzw. pogody ducha. W ogóle szukanie dobra zamiast zła przynosi więcej spokoju, odpoczynku, uspokaja skołatane nerwy.

Dajmy na to zdenerwowałam się, że Pan od drzwi przesuwa terminy. Pomyślałam, że może to nie wynika z chęci oszustwa, ale np. z choroby czy trudności życiowych. Okazało się, że tak. Oczywiście mogłoby się trafić i inaczej i warto się zabezpieczyć na taką ewentualność, ale też nie ma co jej wypatrywać w każdym czynie. W takich sytuacjach zamiast od razu się barykadować, zakładać najgorsze i wymyślać milion najgorszych scenariuszy wolę mówić, że jestem elastyczna - jak coś się stanie, to zdążę zareagować, a nie marnuję energię na każdy scenariusz (nawet jak się wydarzy, to jeden a nie wszystkie :)).

Jakoś tak mam, że w sytuacjach skrajnych zaczynam myśleć aż dziwnie jasno i... całkiem racjonalnie działać. Wypadek na rowerze? Wszystkim w miarę ruszam, telefon bez kasy (to było lata temu, kiedy miałam na kartę), ludzie zamiast pomóc zwiali? Trzeba wstać i iść po pomoc. Covid nagle? Trzeba ogarnąć to i to. Co dziwne (albo i nie) żadna sytuacja na którą się pieczołowicie przygotowywałam się nie wydarzyła, a te nieprzyjemnie zaskakujące ogarnęłam dzięki spokojowi i elastyczności, a nie opanowaniu wszystkich możliwych i niemożliwych scenariuszy.

Miałam też taką sytuację, że bardzo się cieszyłam z zakupu działki, koników na niej a od różnych osób usłyszałam listę problemów, na które nawet nie wpadłam :) typu:

- zbyt wąska działka - ma 30 m szerokości, dla jednych pewnie i za wąska, ale ja lubię ustawienie w prostokącie

- zła ilość koni - możliwe że rozmówca nie znał ich dobrze

- budujemy się w złych czasach i lepiej poczekać i szkoda, że nie wcześniej - dobrze wyszło, że teraz a nie wcześniej, bo całość inwestycji jest solidniejsza a projekt domu i rozwiązań o wiele lepszy niż nasz pierwszy

- szkoda, że drewniane a nie murowane - jeden lubi tak, inny tak :)

- druga linia zabudowy, a nie pierwsza - tu akurat bardzo się cieszyliśmy, że jesteśmy trochę z tyłu a nie "na świeczniku", nie tak prosto podejrzeć, a co chcę pokazać mogę pokazać tu ;)

- coś wolno to idzie - może i wolno, ale solidnie i jak narazie się udaje za własne

Dla równowagi na szczęście w swoim otoczeniu mam przyjaciół, którzy nam niesamowicie pomagają, wspierają i... chwalą :D. Nawet niebieski dach im się podoba! Myślałam nad osobnym wpisem na ten temat, ale aż mi głupio się aż tak cieszyć, żeby nie zostało to źle odebrane. Niemniej jednak niemosawite jest, że ludzie wspierają w najdrobniejszych kwestiach, doceniają i trzymają kciuki. Nie wiem jak Wam dziękować!