Zazdrość

Komu z nas nie zdarza się być zazdrosnym niech pierwszy rzuci kamieniem. Niejednokrotnie to zjawisko silniejsze od nas, ale może byc przez nas także (nieświadomie) podsycane. A czasem też podsycane przez innych. Idealne życie według Instagrama?

Na szczęście świat tak nie działa. Każdy z nas jest sobą, ma swoje indywidualne doświadczenia i przeżycia, swoje marzenia. Nie sposób wejść w skórę drugiego człowieka i doświadczyć tego co on - mówię tu o wewnętrznym przeżywaniu tych samych wydarzeń. Nie raz myśląc "ale zazdroszczę" nie wiemy czy np. ten dom jest faktycznie spełnieniem marzeń. Może tylko ładnie wygląda, a w użytkowaniu dostarcza kłopotów? Czy ta wymarzona praca w rzeczywistości taka jest? Kiedyś zazdrościłam strasznie Adamowi pracy i korzystając z tego, że go mam zaczęłam się uczyć. Jakież to nudne! Zupełnie się w tym nie widziałam. Spróbowałam i to nie dla mnie. Adamowi sprawia frajdę, ale on jest zupełnie innym człowiekiem.

Często też działania na pokaz są utożsamiane z wyrażaniem siebie. Uważam, że jest to potrzebne (wyrażanie siebie) - wyróznia nas, a nie czyni kolejne kopie. Pokazując światu chociażby nasz styl ubrania (poza dresscodem) też wiele o sobie mówimy. Powtarzam jednak, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się dobro drugiego człowieka. Można stawiać piękne domy - ale nie z kradzionych pieniędzy, nie "żałując" na wynagrodzenie. Można prowadzić świetną firmę, ale nie wyzyskując ludzi.

Warto mieć w pamięci też, że nie wiemy ile bólu stoi za tym czego zazdrościmy. Czy wiedząc to, nadal by była w nas zazdrość?