O skręcaniu

Temat rzeka, ale postaramy się go w miarę prosto ująć, aby zaznaczyć chociaż najważniejsze rzeczy.

Najprościej rzecz ujmując - "koń wchodzi pod ciężar". Jest to zgodne z zasadami fizyki - koń "podstawia się pod nas" aby zrównoważyć to "odstępstwo", które wykonaliśmy. Ważne, aby się tu nie powyginać w chiński paragraf i stosować to z umiarem. W końcu dążymy do tego, aby koń reagował na jak najdelikatniejsze sygnały. Ważne, aby były one przejrzyste - powyginany człowiek takich nie da.

Czekają na nas też pułapki - do takich podstawowych możemy zaliczyć wpadanie łopatką i wypadanie zadem. Tu nam pomagają łydki (nie pięty!). Wewnętrzna łydka nie pozwala wpadać łopatce do środka, a zewnętrzna pilnuje zadu, aby nie wypadł. Dosiad/równowaga to tylko jedna ze składowych komunikacji z koniem. Modne kiedyś powiedzenie "mój koń chodzi od dosiadu" na szczęście odchodzi w niebyt. Korzystajmy z każdej pomocy, aby koniowi właśnie pomóc zrozumieć co chcemy.

Tak to wygląda idealnie, ale nie od razu Rzym zbudowano. Koń aby wykonał poprawny skręt musi być do tego fizycznie przygotowany. To nie jest tak, że siądziemy i już działa, to długa praca, praca i cierpliwość. Sama droga do celu jest już radością i pamiętajmy o tym.