Bitwy i wojny

Czasem bywa tak, że w życiu jakoś nam pod górkę. Wychodzę z założenia, że doświadczane trudności są cennymi doświadczeniami, które uczą jak sobie radzić, w pewien sposób nas wzmacniają. Nawet jeśli od razu tego nie widać, to to zaprocentuje w przyszłości. Nie inaczej było u mnie. Wielokrotnie nie rozumiałam po co to wszystko, jednak patrząc z perspektywy czasu widzę jak trudności złożyły się w pewną całość, która obecnie pozwala głębiej doświadczać radości, nie zrażać się trudnościami, doceniać to co mam i... nie chować urazy.

Chrześcijańska nauka wybaczania, modlitwa za nieprzyjaciół jest trudna, przez pewien czas czułam jakbym "zaparła się samej siebie" dopóki to nie puściło. Chociaż nie było tam fizycznego bólu, to jednak było to dla mnie trudne doświadczenie. Na ten wewnętrzny sukces nie złożyła się wygrana jedna bitwa - tylko wygrywanie wielu codziennych potyczek. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie zawsze tak musi być. Niemniej jednak z takim doświadczeniem czuję się lepiej przygotowana na przyszłość.