Fizjoterapia koni

Opieka zoofizjoterapeuty jest istotną częścią dbania o dobrostan koni. Tak jak i nas, tak i konie męczą napięcia mięśni, sztywności i one również chętnie korzystają z dobrodziejstw fizjoterapii. Masaż był znany od tysiącleci, chociażby gladiatorzy z niego korzystali. Nawet na wsi dziadek "masował" konie słomą rozcierając mięśnie po wysiłku. Raczej dziś nikt nie kwestionuje, że koń w treningu powinien mieć opiekę fizjoterapeuty. A co z końmi niepracującymi?

Jak przykład Tadzika pokazuje - też fizjoterapeuta jest potrzebny! Okazał się bardziej "pospinany" niż pracujący Rozkruszek. Pokazywał też, jak bardzo mu to było potrzebne:

 

Nasze konie korzystają z usług Evella Therapy - Ewelina Kania-Boć (tel. 721 060 036), która jest po szkole fizjoterapii koni (zupełnie co innego niż weekendowy kurs) oraz wielu dodatkowych kursach (nie ma problemu z wglądem w "papiery" - ja widziałam :P) i cały czas się kształci. W razie potrzeby się konsultuje. Dla mnie bardzo ważne jest spokojne podejście, nic na siłę i słuchanie konia. Chociaż po terapii dzieją się cuda, to na nie składa się praca. Wbrew pozorom "stopniowo" mamy szybszy i trwalszy efekt.

Rozkruszek prawie nie widzi na jedno oko w związku z czym jest trochę krzywy. Po terapii u Eweliny zaczął bardziej uruchamiać swoją gorszą stronę, przestał chodzić odgięty w przeciwną stronę, a zaczął pracować w bardziej poprawny sposób. Nie sztuka zamknąć go w patentach - usztywni go, spowoduje ból i tyle z tego.

Ale jeszcze większa "magia" zadziała się po masażu Tadzika. Ma on tendencję do chodzenia od palca i trzeba bardzo pilnować kopyt. Chociaż same kopyta ma świetne, to potrafi zasuwać od palca. Próbowaliśmy rozwiązać ten paradoks konsultowaniem, ale nie znaleźliśmy rozwiązania. Aż nagle po terapii Eweliny zaczął zasuwać od piętki. Rozwiązanie, na które w ży3ciu nie wpadłam i dało mi bardzo do myślenia!

Sam Tadzik był zachwycony masażem i jego oczy mówiły "Pańciu jest super, dzięki". Takie rzeczy tylko z Eweliną!