Siano to podstawa

Koń powinien mieć zapewniony stały dostęp do siana. Ta prawda jest na szczęście coraz powszechniej znana i coraz częściej praktykowana. W naturze konie dużo chodziły i skubały coś właściwie non stop. Ich układ pokarmowy jest przystosowany do takiego sposobu odżywiania poprzez stosunkowo małą objętość żołądka oraz poprzez wydzielaniu kwasu żołądkowego non stop (w przeciwieństwie do ludzi).

Niestety rzucenie siana na ziemie wiąże się z dużymi stratami oraz "napychaniem się" niektórych osobników, więc wymyślono różne sposoby oszczędzania i spowolnienia jedzenia - mogą to być siatki, czy paśniki. Każdy coś dobierze. Rynek jest bogaty w oferty.

Nie jest to jednak jedyny problem z sianem. Jeśli mamy swoją stajnię to na nas spoczywa wybór jak najlepszego siana i wcale nie jest to takie proste. Można samemu uprawiać siano, ale nie każdemu się chce albo opłaca. Pozostaje wtedy zakup siana. Większość osób intuicyjnie wie jakie będzie najlepsze - zielone, przyjemnie pachnące. Co oczywiste bez pleśni (ale to wyklucza się z "przyjemnie pachnącym). Moje konie preferują drobne siano, ale znam też osobniki, które wolą grubsze kąski. Jest też różnica pomiędzy sianem w belach a kostkach - siano w belach będzie miało niepołamane łodygi, co też moje konie preferują.

Oczywiście zakup siana wiąże się z wyborem odpowiedniego dostawcy. Można wziąć kogoś z polecenia, ale jeśli nie da się, to pozostaje metoda prób i błędów. Musimy jeździć i oglądać siano licząc, że w końcu trafimy na odpowiedniego dostawcę. Tu też jest sporo ofert. Nam się udało po różnych perypetiach znaleźć fajnego dostawcę, który ma nie tylko piękne siano, ale też znosi moje marudzenie :D.