Owies - dobry czy zły?

Owies jest stosowany w diecie koni od dawna i tradycyjnie uznawany za najlepsze zboże dla koni. Konie u dziadka jadły owies, a tym ciężko pracującym dodawał także jęczmień. Obecnie od owsa się odchodzi. Ma swoich zwolenników i przeciwników. Ma wady i zalety i jego włączenie albo wyłączenie z diety (jak i cała dieta) powinno być świadome, nie ugruntowane ani tradycją ani modą, ale potrzebami naszego konia.

My z owsa (i zbóż) zrezygnowaliśmy zupełnie z powodu wrzodów u Rozkruszka. Tadzik także ma dietę podobną, ponieważ z racji jego goracej głowy uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć. No właśnie - zboża nie są dobre dla koni wrzodowych. A warto pamiętać, że wrzody nie są WYleczone, lecz ZAleczone - koń zawsze będzie w grupie ryzyka i choroba może powrócić.

Przez wieki i obecnie także, korzystano z zalet owsa, bo ma on ich sporo:
- zawiera dosyć dużo białka (niestety zbyt mało lizyny)
- nie pęcznieje w żołądku
- jest tani i łatwo dostępny
- skrobia zawarta w owsie ma spory margines błędu
- zawiera szybko uwalnianą energię (może do być też wada)

Jak wszystko, owies ma także wady:
- sam w sobie nie jest paszą dobrze zbilansowaną
- nieodpowiedni dla koni bilans wapnia i forsoru
- może powodować nadpobudliwość

Bilans wapnia i fosforu jest coraz częściej poruszany w temacie żywienia koni. Jak wyżej napisaliśmy w owsie jest on nieodpowiedni dla koni. Jednak tyle wieków konie jakoś jadły owies. Zaburzenia z tego tytułu widzi się rzadko, ponieważ konie "same" poprawiają sobie ten stosunek jedząc siano, które często zawiera sporo wapnia.

Żywienie koni to skomplikowany temat, ale ważne abyśmy w jego doborze kierowali się przede wszystkim dobrem i potrzebami naszego konia.