Czy ochraniacze są potrzebne?

W skrócie mówiąc, to nogi mojego konia są dla mnie zbyt cenne, aby je niepotrzebnie narażać na kontuzje. Jak koń jest przystosowany do wychodzenia na dwór na wybieg (powinno być standardem, ale niestety nie jest) to ich nie zakładam - koń sam sobie krzywdy raczej nie zrobi, będzie unikał zadania sobie bólu. Pomijam tu sytuacje, gdzie zwierzak trzymany w boksie nagle widzi przestrzeń.

Co innego na treningu. Młode konie mają gorszą równowagę, więc nawet przy zwykłym bieganiu z jeźdźcem mogą się gdzieś kopnąć. Ich nogi były za drogie, żeby ryzykować. U koni w bardziej zaawansowanym treningu też używam - w końcu to ja zmuszam konia do robienia trudniejszych rzeczy i wolałabym, żeby nie miał z tym złych wspomnień, czy nakostniaków.

 

Do ochraniaczy transportowych mam mieszane uczucia. Słyszałam opinie, że mogą utrudniać łapanie równowagi, a w dłuższych trasach przegrzewać. Niektórzy wożą w kontaktowych.

No i ostatnia sprawa - ochraniacze, to nie jest nowoczesny wynalazek. Kiedyś np. koniom strychującym się zakładano słomiane warkocze wokół pęcin. Więc ogólnie - tak są potrzebne. Plus warto pamiętać aby po pracy w ochraniaczach koniowi schłodzić nogi - czy to strumieniem zimnej wody, czy odpowiednim żelem/glinką.